Ubezpieczeniowa gwarancja zapłaty należności handlowych w swoim założeniu ma na celu zabezpieczenie wierzyciela, iż w przypadku braku zapłaty ze strony dłużnika, należność zostanie zapłacona przez zakład ubezpieczeń. W swojej ogólnej formie potencjalnie dotyczy ona wszystkich należności z transakcji handlowych, często stosowaną była również gwarancja zapłaty czynszu, dedykowana specjalnie do gwarantowania zapłaty za najem lokalu.
Przeglądając strony internetowe ubezpieczycieli możemy znaleźć informacje o tym, że takich gwarancji oni udzielają.
W zeszłym roku (2010) trafił do nas klient, który kupował hurtowo złote i srebrne monety z NBP na odroczony termin płatności. NBP wymagało od niego zabezpieczenia zapłaty – przy czym nie chcieli kaucji, gotówki, tylko i wyłącznie gwarancję zapłaty wystawioną przez bank lub zakład ubezpieczeń. Kwota zabezpieczenia miała wynosić 10 tysięcy złotych i klient był gotów wpłacić taką kwotę ubezpieczycielowi jako zabezpieczenie, dodatkowo płacąc za wystawienie gwarancji zapłaty należności. Teoretycznie transakcja bez ryzyka dla Zakładu – dostaje on 100% zabezpieczenia w gotówce, i jeszcze inkasuje składkę za gwarancję.
Większość ubezpieczycieli, do których wysłałem zapytanie, odpowiedziała jednak, że takich gwarancji nie udzieli. Można to argumentować w ten sposób, że jeśli w ogóle wycofali się z oferowania takich gwarancji, to nawet przy 100% zabezpieczeniu nie ma możliwości wystawienia polisy, ponieważ po prostu nie istnieją odpowiednie procedury umożliwiające wystawienie takiej gwarancji.
Jednakże ciekawy powód odmowy zastosował Interrisk. Jak widzimy poniżej, nawet obecnie oferują oni na swojej stronie internetowej taki produkt jak gwarancja spłaty należności handlowych:
Po przesłaniu zapytania klienta otrzymałem odpowiedź odmowną. Interrisk nie udziela takich gwarancji nowym klientom. Dlaczego? Duże ryzyko. O jakim ryzyku mówimy, jeśli klient daje 100% zabezpieczenia w gotówce? Mimo wszystko istnieje ryzyko. Poza tym procedury są takie, że nowym klientom nie udzielamy gwarancji zapłaty.
Odpowiedź została przekazana klientowi. Czy uważacie, że przyjął ją ze zrozumieniem?
Autor: Lech Malinowski
Faktycznie gwarancje widmo, gratuluję celnego określenia. Firmy ubezpieczeniowe nie chcą obejmować ochroną transakcji z odroczonym terminem, „a jeżeli to robią to się tym nie chwalą” – usłyszałam taką odpowiedź. Czy w tej materii coś może się zmieniło – chodzi mi o TU Europa. W notatce o Viatollu z 31 października 2011 jest info, że firma ta szykuje taki rodzaj gwarancji.
A w Interrisk-u usłyszałam dokładnie to samo, dla klienta z majątkiem i z historią w tej firmie zrobią, dla innego nie. Chociażby byłby ze złota. Pozdrawiam i będę śledziła wpisy i informacje na Waszej stronie.
@Joanna,
co kilka miesięcy, przy okazji odpowiedniego zapytania ze strony klienta, badam u ubezpieczycieli, jak wygląda sprawa gwarancji zapłaty, ale nadal ich nie udzielają, zatem problem „gwarancji-widmo” nadal jest aktualny.
W sprawie TU Europy, to ostatnią odpowiedź mam z października 2011, cytuję: „Niestety, nie udzielamy gwarancji z tytułu spłaty zobowiązań.”
dziękuję za wiadomość, jeżeli zmieni się sytuacja na rynku w zakresie omawianych gwarancji będę wdzięczna za informacje.
pozdrawiam
joanna
a może raczej rachunek ekonomiczny w tym przypadku jest równiez ważny? proszę się zastanowić, niska kwota i brokerowi trzeba zapłacić. koszty mogą być wyższe niż zebrana składka, więc nie ma uzasadnienia ekonomicznego, żeby ten temat zrobić, a nie sądzę, żeby broke odstapił od swojej prowizji
@raf: niespecjalnie rozumiem taki argument, przecież Zadkłady Ubezpieczeń nie gardzą nawet składkami w wysokości 100zł (prowizja dla brokera,czy agenta jest zazwyczaj procentowa, a nie kwotowa), więc skąd obawa przed nieopłacalnością?